piątek, 15 lutego 2013

Tato, gdzie jesteś? Tatusiu nie odchodź, jesteś mój!!! Znowu wyjechałeś tak? Wrócisz za trzy tygodnie? Zawsze wracasz po góra trzech tygodniach. Zabierasz mnie wtedy na zakupy i wybierasz dla mnie dziwaczne ubrania. Pamiętasz jak koniecznie chciałeś kupić mi koszulkę z napisem 'CÓRUNIA TATUNIA'? Ja pamiętam doskonale. Była okropna, neonowy napis wywoływał oczopląs, ale podobała Ci się, więc po prostu ją nosiłam i cieszyłam się patrząc na Twoją roześmianą twarz. Powiedziałeś, że wyglądam idiotycznie i przytuliłeś mnie. Później poszliśmy na lody. Zamówiłam sorbet cytrynowy, jedną gałkę. Zjadłam tylko troszeczkę, resztę zostawiłam Tobie mimo, że miałeś swojego loda. Cztery gałki. Jabłko, truskawka, orzech laskowy i śmietanka. Popatrzyłeś na mnie dziwnie i żartując stwierdziłeś, że oprócz tego loda nic dzisiaj nie jadłam. Tak naprawdę nie jadłam od czterech a wyrzuty sumienia sprawiły, że później nie jadłam jeszcze przez siedemnaście. Kiedy straciłam przytomność, na szczęście nie było Cię w domu. Nie mogłabym patrzyć na Twoją rozczarowaną twarz. Wtedy, leżąc pod kroplówką miałam na sobie ten podkoszulek. Bijący w oczy napis chronił mnie tak, jak zrobiłbyś to Ty. Chronił mnie całą Twoją wolą. Chciałabym założyć go znowu, ale poplamił się jakimś smarem i mama go wyrzuciła. Tak po prostu.

Karma odwróciła się od Pani Śpioszek i ugryzła ją, kolejny raz wyrywając jej spory kawał duszy. 

"Niech mnie jeszcze pani odwiedzi!'