piątek, 28 października 2011

Katherine uderzyłaś mnie.
I choć cierpienie było z nami od zawsze, ten ból był nie do zniesienia.
Ale Katherine nie przejmuj się
Ponieważ mogę wybaczyć wszystko, jeśli tylko jesteś ze mną.

Katherine moje kochanie
Czy teraz mnie nienawidzisz?
Dlaczego tak na mnie patrzysz?
Dlaczego płaczesz ze smutną miną?
Katherine najdroższa! Nie potrzebuję czegoś tak banalnego jak słowa!
Jeśli jesteś, to wszystko czego potrzebuję.

Katherine mój skarbie
Kiedy ten ognień zniknie, chcę zniknąć tazem z nim
A wtedy zabiorę Cię ze sobą
Moja piękna Katherine.....

Katherine, oh Katherine!
Ogień zniknął, a Ty przestałaś płakać.

W ciemnym dole leży brązowooka Katherine
Zimny wiatr mocno dmie, ale nie było wahania.
Katherine była bardzo do mnie podobna i sama.
Teraz ja będę.

wtorek, 25 października 2011

Pani Śpioszek miała dziś mały flashback wspomnień. Wspomnienia dotyczyły przemijania. Przemijania jej najwierniejszego przyjaciela. Pani Śpioszek wspominała jego dzieciństwo, najlepsze czasy a później śmierć. Tak jego śmierć była kolejnym w paśmie nieszczęść tego roku. Pani Śpioszek krzyczała, lecz on nie odpowiadał. Płakała a on po raz pierwszy nie ocierał jej łez. Pani Śpioszek cierpiała, lecz on nie patrzył na nią wzrokiem, który mówił, że kiedy ona cierpi, on cierpi setki razy bardziej. Wtedy Pani Śpioszek pierwszy raz poczuła, że tak naprawdę nie ma już żadnych przyjaciół. Nikogo, kto powiedziałby, że Pani Śpioszek nie jest podróbką. Nie jest zbitkiem rozstrojonych nerwów. Wszyscy odeszli, zostawiając za sobą ruinę. Ruinę Pani Śpioszek. Jeśli w śpioszkowych odczuciach zbitkiem nerwów Pani Śpioszek była PRZED, tak teraz Pani Śpioszek jest tylko zbitkiem. Po nerwach nie zostało ani śladu. Teraz Pani Śpioszek nie czuje, ale też widzi swoje życie inaczej. PRZED żyła pod szklanym kloszem, którego on pilnował. Chuchał na nią i dmuchał, zawsze był w stanie gotowości, czekał kiedy Pani Śpioszek przyjdzie, by wypłakać się i wyżalić, tuląc go do siebie. Teraz ze szklanego klosza została tylko rozbita skorupa, popryskana krwią i łzami wściekłości. Teraz o Panią Śpioszek już nikt nie dba, Pani Śpioszek musi dbać o siebie sama. Nagle przestała płakać, przestała się żalić. Tylko czasem, gdy wspomnienia nie dają jej spokoju popłakuje cichutko wtulona w misia. Dzisiaj Pani Śpioszek też tuliła misia. Jednak dzisiaj Pani Śpioszek nie płakała. Dzisiaj na jego wspomnienie Pani Śpioszek po prostu się wściekła. Pamięć dotyku jego ciała przyprawiła Panią Śpioszek o dreszcze furii a retrospekcja życia z nim wzbudziła w niej obrzydzenie. Pani Śpioszek nienawidzi świata. Świat był dla niego zbyt okrutny. 

"Złudzenie to rzeczywistość a rzeczywistość to nazwanie siebie iluzją" Sono

poniedziałek, 17 października 2011

Sny Pani Śpioszek są nieprzewidywalne. Z racji na swoją przypadłość Pani Śpioszek rzadko jakiekolwiek ma, ale jeśli już jakieś się pojawią Pani Śpioszek je pamięta. Pamięta i rozpamiętuje, rozbiera na kawałki i analizuje. Każde znaki, każdy symbol.....wszystko pokręcone, wszystko zagmatwane. Interpretując je Pani Śpioszek zawsze boi się czy nie zrozumiała ich przypadkiem na opak. Tym razem sen był wyjątkowo przejrzysty. Pani Śpioszek biegła po plaży. Miała na sobie luźny podkoszulek w kwiaty i kolorowe spodnie, stopy miała bose. Długie włosy w odcieniach lawendy i laspis lazuri rozwiewał wiatr. Pani Śpioszek czuła jak wpadają jej do oczu, ust, jak plączą się w kolczykach i tunelach. Co chwilę odgarniała je obleczonymi w kolorowe bransoletki dłońmi o pomalowanych na kolor liliowy paznokciach. Pani Śpioszek nie wiedziała gdzie, nie wiedziała którędy, po prostu biegła a kiedy słońce zaczęło już zachodzić w oddali Pani Śpioszek zobaczyła kogoś. Ktoś był ubrany na czarno. Pani Śpioszek przyspieszyła. Jednak Ktoś ciągle się oddalał, Pani Śpioszek poczuła jak u jej ramion wyrastają skrzydła. Wielkie, czarne skrzydła ptaka. Wzbiła się więc w powietrze i poleciała w stronę Ktosia. Gdy dotarła na miejsce słońce było już ledwo widoczne zza horyzontu i w takiej oto scenerii Pani Śpioszek ją zobaczyła. Stała odwrócony tyłem, miała na sobie czarne spodnie i czarną marynarkę. Jej czarne włosy były spięte w pozornie niedbały kucyk. Na jej ramieniu siedział ciemnoszary sokół. Pani Śpioszek westchnęła ze zmęczenia a Ona słysząc to, powoli zaczęła się obracać. Kiedy Pani Śpioszek zobaczyła jej twarz krzyknęła. Sokół popatrzył na nią zimnym wzrokiem i odleciał. Druga kobieta patrzyła zimno. Od chłodu jej spojrzenia na ręce Pani Śpioszek wstąpiła gęsia skórka. Pani Śpioszek chciała coś powiedzieć jednak ze strachu nie mogła wydusić z siebie nawet jęku. Widziała swoją twarz, oczy o pustym spojrzeniu i czarną grzywkę okalającą bladą twarz. W uszach Drugiej Pani Śpioszek nie było kolczyków, nie było tuneli. Na jej szyi i dłoniach nie było żadnych ozdób z wyjątkiem srebrnej obrączki na palcu serdecznym. Paznokcie pomalowane miała na czarno. Panią Śpioszek ogarnął nagle smutek. Łzy stanęły w jej oczach, jednak nie zapłakała. Wyciągnęła ręce w stronę Czarnej Siebie, dotykając dłońmi jej twarzy. Tamta nawet nie drgnęła, nawet gdy Pani Śpioszek upadła na kolana ani jej wzrok ani mina nie zmieniły się o jotę. Po prostu patrzyła z góry i nie ruszała się. Pani Śpioszek wybuchnęła szlochem, łzy niesione wiatrem rozbiły się na butach Drugiej Pani Śpioszek. Tamta popatrzyła na Panią Śpioszek z obrzydzeniem, po czym stanęła za jej plecami. Jednak Pani Śpioszek czując nieogarnięty smutek i cierpienie szlochała zasłaniając twarz dłońmi. Nagle Pani Śpioszek poczuła na swoich skrzydłach delikatny dotyk dłoni. Zimna ręka, która delikatnie gładziła skrzydła Pani Śpioszek nagle zacisnęła się na jednym z nich i zaczęła je odrywać. Pani Śpioszek krzyknęła przeraźliwie. Gdy Druga Pani Śpioszek oderwała skrzydło popatrzyła kpiąco na wijącą się z bólu Panią Śpioszek i wykrzywiła twarz w grymasie złośliwości. A potem odeszła a na jej ramieniu znów siedział sokół.....

piątek, 14 października 2011

 Pani Śpioszek zazwyczaj miewa sny dziwne. Sny dla wielu okropne, obrzydliwe czy obleśne. Dzisiejszy sen Pani Śpioszek przeraził Przyjaciela, przeraził Panią Żołnierz. Cała trójka kuli się ze strachu, Pani Śpioszek znowu nie chce zasnąć. Pani Śpioszek już wie, że Ona wróci. Pani Śpioszek już słyszy jej głośny oddech, widzi w oddali jej sylwetkę.Ona już nie czai się w oddali, już nie mami głosem. Tym razem przyszła by patrzeć prosto w oczy.                                                 

"Lustra zaczynają pękać na kawałki, a Ty
której nigdy wcześniej nie widziałem
zbudziłaś się.
Bezszelestnie zaczęłaś się poruszać.
Spojrzałaś poprzez ciemność, która
lekko się rozchylała
to te oczy
których spojrzenia nikt nie może znieść."
HYDE

piątek, 7 października 2011

Pani Śpioszek została zaskoczona. Ktoś kto nigdy tego nie robił, tym razem zrobił. I to akurat Pani Śpioszek, która ma nadzieję, że nie ma w tym żadnego drugiego dna, ot, zwykła koleżeńska pieszczota. Mimo wszystko Pani Śpioszek żałowała by Ktosia. Ktoś ma miły głos, ładny uśmiech i łagodny charakter. Ale jest tylko podstawką pod kubek. Nie ma żadnego znaczenia, mogłoby Ktosia nie być.

Pani Śpioszek się fascynuje. Nie, Pani Śpioszek już jest zafascynowana. Pani Żołnierz, Przyjaciel........oni też. 

Miłość absolutna. Poddanie. Całkowita kapitulacja. Czegoś takiego może dokonać tylko Ona. Najcudowniejsza na świecie, jedyna Prawdziwa Królowa, w żadnym wypadku podstawka pod kubek.

"Muzyka jest wyższym objawieniem niż wszystka mądrość i jakakolwiek filozofia." 
Ludwig van Beethoven