Pani Śpioszek obudziła się dzisiaj, widząc nad sobą łunę złej energii. Może to kwestia złego feng shui? może przepływająca przez dom żyła wodna? a może wysłana przez Panią Śpioszek moc zwyczajnie do niej wróciła? Cóż, cokolwiek by to nie było zacisnęło na jej szyi swoją sękatą, zimną dłoń. Co robiła rok temu o tej samej porze? Z kim rozmawiała, o kim myślała? Wróciło wszystko. Co Pani Śpioszek w efekcie zrobiła? Tym razem tak jak wtedy chciała zadzwonić, już wybierała numer, kiedy przypomniała sobie, że nie ma sensu. Po tej drugiej stronie i tak nikt już nie odpowie.
Pani Śpioszek zawsze twierdziła, że świat, mimo wszystko nadal kręci się dalej i będzie się kręcił, nawet wtedy kiedy ludzi na nim zabraknie. Nie, nie wypiera się swoich słów, nadal uważa, że są słuszne.
Pani Śpioszek spędziła dużo czasu na pielęgnowanie swoich ran. To dlatego właśnie zaskoczył ją fakt, że te rany, niegdyś ukochane, tak naprawdę dopiero teraz zaczynają boleć.
'- Myślisz, że wypadnie?
- No coś ty! Przyszyję Ci to Twoje serce i po sprawie!
- To idiotyczne, szyć serce, nie sądzisz?
- Lepiej serce niż głowę.'
czwartek, 23 lutego 2012
wtorek, 14 lutego 2012
Dlaczego Pani Śpioszek nie mogła wtedy zasnąć? Była zafascynowana ciszą. Słyszała tylko cichy oddech ciała obok. W tamtej chwili Pani Śpioszek myślała, że ma wszystko, że mogłaby spędzić całe życie wsłuchując się wyłącznie w ten oddech. Wystarczyłby jeden uśmiech i byłaby bardzo szczęśliwa. Patrzyłaby zachwycona, zapominając nawet mrugnąć. Mimo, iż myślała, że to miłość, Platoniczna Pani Śpioszek nie potrafiła po prostu powiedzieć 'kocham Cię'.
-'Kocham Cię, kocham Cię z całego serca! Poczekaj, wkrótce dojdzie to do Ciebie!'
Powinna była zrezygnować na samym starcie. To właśnie jej pragnienia były tak zuchwałe, że nie potrafiła ich stłumić. To smutne, ale zaczęła nienawidzić. Pół roku później, kiedy blask słońca zaczął razić oczy Pani Śpioszek wszystko było już skończone. '
Zapomnę!' - Szczerze powiedziawszy, nie musiała długo czekać.
-'.......bo tak naprawdę to ja jestem ofiarą, nie?'
-'Kocham Cię, kocham Cię z całego serca! Poczekaj, wkrótce dojdzie to do Ciebie!'
Powinna była zrezygnować na samym starcie. To właśnie jej pragnienia były tak zuchwałe, że nie potrafiła ich stłumić. To smutne, ale zaczęła nienawidzić. Pół roku później, kiedy blask słońca zaczął razić oczy Pani Śpioszek wszystko było już skończone. '
Zapomnę!' - Szczerze powiedziawszy, nie musiała długo czekać.
-'.......bo tak naprawdę to ja jestem ofiarą, nie?'
poniedziałek, 6 lutego 2012
Pani Śpioszek zauważyła, że całe życie na coś czeka. Na pierwszy dzień szkoły, na nową część Harrego Pottera, na płytę Kami-sama, na nowe PV the GazettE, na dragi, na śmierć. Niektóre spełniają się od razu, inne nie chcą spełnić się w ogóle. Pani Śpioszek pamięta dzień, w którym pierwszy raz powiedziała 'Umrzyj!', patrząc sobie w oczy. Pamięta? Chyba jednak nie, nie wie ile miała wtedy lat. Wspominając widzi tylko dwa kucyki, związane przez Szeryfa idiotycznymi wstążeczkami. Nienawidziła ich, tak samo jak nienawidziła żółtej sukienki z pandą, wiązanej z tyłu na kokardę. Niesamowicie denerwowały ją również białe, koronkowe skarpetki i czarne lakierki na małym obcasiku. Pani Śpioszek ma nawet zdjęcie, nienawidzi go niemal tak samo jak wówczas nienawidziła swojego odbicia w lustrze. Jedyną częścią, o której mogła powiedzieć 'moja' były nogi z rozwalonymi kolanami, siniakami i strupkami. Uwielbiała je, były bezwstydną demonstracją jej wolności i frustracji. Nie mogła wybrać sukienki, lecz mogła wybrać kamień, na którym się przewróci, kawał drutu, na który się nadzieje, dół, do którego wpadnie. Wtedy też, patrząc w lustro i widząc małą księżniczkę w bufiastej sukience i z obitymi nogami, pierwszy raz powiedziała 'Umieraj', a księżniczka odpowiedziała 'Umrę, nawet nie wiesz jak szybko'. Od tego czasu Pani Śpioszek czeka. Dostała wszystkie części Harrego Pottera, dostała płyty Kami-sama, dostała PV the GazettE, dostała dragi. Teraz czeka już wyłącznie na swoją śmierć. Jeszcze tylko dziewięć lat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)