poniedziałek, 17 października 2011

Sny Pani Śpioszek są nieprzewidywalne. Z racji na swoją przypadłość Pani Śpioszek rzadko jakiekolwiek ma, ale jeśli już jakieś się pojawią Pani Śpioszek je pamięta. Pamięta i rozpamiętuje, rozbiera na kawałki i analizuje. Każde znaki, każdy symbol.....wszystko pokręcone, wszystko zagmatwane. Interpretując je Pani Śpioszek zawsze boi się czy nie zrozumiała ich przypadkiem na opak. Tym razem sen był wyjątkowo przejrzysty. Pani Śpioszek biegła po plaży. Miała na sobie luźny podkoszulek w kwiaty i kolorowe spodnie, stopy miała bose. Długie włosy w odcieniach lawendy i laspis lazuri rozwiewał wiatr. Pani Śpioszek czuła jak wpadają jej do oczu, ust, jak plączą się w kolczykach i tunelach. Co chwilę odgarniała je obleczonymi w kolorowe bransoletki dłońmi o pomalowanych na kolor liliowy paznokciach. Pani Śpioszek nie wiedziała gdzie, nie wiedziała którędy, po prostu biegła a kiedy słońce zaczęło już zachodzić w oddali Pani Śpioszek zobaczyła kogoś. Ktoś był ubrany na czarno. Pani Śpioszek przyspieszyła. Jednak Ktoś ciągle się oddalał, Pani Śpioszek poczuła jak u jej ramion wyrastają skrzydła. Wielkie, czarne skrzydła ptaka. Wzbiła się więc w powietrze i poleciała w stronę Ktosia. Gdy dotarła na miejsce słońce było już ledwo widoczne zza horyzontu i w takiej oto scenerii Pani Śpioszek ją zobaczyła. Stała odwrócony tyłem, miała na sobie czarne spodnie i czarną marynarkę. Jej czarne włosy były spięte w pozornie niedbały kucyk. Na jej ramieniu siedział ciemnoszary sokół. Pani Śpioszek westchnęła ze zmęczenia a Ona słysząc to, powoli zaczęła się obracać. Kiedy Pani Śpioszek zobaczyła jej twarz krzyknęła. Sokół popatrzył na nią zimnym wzrokiem i odleciał. Druga kobieta patrzyła zimno. Od chłodu jej spojrzenia na ręce Pani Śpioszek wstąpiła gęsia skórka. Pani Śpioszek chciała coś powiedzieć jednak ze strachu nie mogła wydusić z siebie nawet jęku. Widziała swoją twarz, oczy o pustym spojrzeniu i czarną grzywkę okalającą bladą twarz. W uszach Drugiej Pani Śpioszek nie było kolczyków, nie było tuneli. Na jej szyi i dłoniach nie było żadnych ozdób z wyjątkiem srebrnej obrączki na palcu serdecznym. Paznokcie pomalowane miała na czarno. Panią Śpioszek ogarnął nagle smutek. Łzy stanęły w jej oczach, jednak nie zapłakała. Wyciągnęła ręce w stronę Czarnej Siebie, dotykając dłońmi jej twarzy. Tamta nawet nie drgnęła, nawet gdy Pani Śpioszek upadła na kolana ani jej wzrok ani mina nie zmieniły się o jotę. Po prostu patrzyła z góry i nie ruszała się. Pani Śpioszek wybuchnęła szlochem, łzy niesione wiatrem rozbiły się na butach Drugiej Pani Śpioszek. Tamta popatrzyła na Panią Śpioszek z obrzydzeniem, po czym stanęła za jej plecami. Jednak Pani Śpioszek czując nieogarnięty smutek i cierpienie szlochała zasłaniając twarz dłońmi. Nagle Pani Śpioszek poczuła na swoich skrzydłach delikatny dotyk dłoni. Zimna ręka, która delikatnie gładziła skrzydła Pani Śpioszek nagle zacisnęła się na jednym z nich i zaczęła je odrywać. Pani Śpioszek krzyknęła przeraźliwie. Gdy Druga Pani Śpioszek oderwała skrzydło popatrzyła kpiąco na wijącą się z bólu Panią Śpioszek i wykrzywiła twarz w grymasie złośliwości. A potem odeszła a na jej ramieniu znów siedział sokół.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz