Pani Śpioszek miała dziś mały flashback wspomnień. Wspomnienia dotyczyły przemijania. Przemijania jej najwierniejszego przyjaciela. Pani Śpioszek wspominała jego dzieciństwo, najlepsze czasy a później śmierć. Tak jego śmierć była kolejnym w paśmie nieszczęść tego roku. Pani Śpioszek krzyczała, lecz on nie odpowiadał. Płakała a on po raz pierwszy nie ocierał jej łez. Pani Śpioszek cierpiała, lecz on nie patrzył na nią wzrokiem, który mówił, że kiedy ona cierpi, on cierpi setki razy bardziej. Wtedy Pani Śpioszek pierwszy raz poczuła, że tak naprawdę nie ma już żadnych przyjaciół. Nikogo, kto powiedziałby, że Pani Śpioszek nie jest podróbką. Nie jest zbitkiem rozstrojonych nerwów. Wszyscy odeszli, zostawiając za sobą ruinę. Ruinę Pani Śpioszek. Jeśli w śpioszkowych odczuciach zbitkiem nerwów Pani Śpioszek była PRZED, tak teraz Pani Śpioszek jest tylko zbitkiem. Po nerwach nie zostało ani śladu. Teraz Pani Śpioszek nie czuje, ale też widzi swoje życie inaczej. PRZED żyła pod szklanym kloszem, którego on pilnował. Chuchał na nią i dmuchał, zawsze był w stanie gotowości, czekał kiedy Pani Śpioszek przyjdzie, by wypłakać się i wyżalić, tuląc go do siebie. Teraz ze szklanego klosza została tylko rozbita skorupa, popryskana krwią i łzami wściekłości. Teraz o Panią Śpioszek już nikt nie dba, Pani Śpioszek musi dbać o siebie sama. Nagle przestała płakać, przestała się żalić. Tylko czasem, gdy wspomnienia nie dają jej spokoju popłakuje cichutko wtulona w misia. Dzisiaj Pani Śpioszek też tuliła misia. Jednak dzisiaj Pani Śpioszek nie płakała. Dzisiaj na jego wspomnienie Pani Śpioszek po prostu się wściekła. Pamięć dotyku jego ciała przyprawiła Panią Śpioszek o dreszcze furii a retrospekcja życia z nim wzbudziła w niej obrzydzenie. Pani Śpioszek nienawidzi świata. Świat był dla niego zbyt okrutny.
"Złudzenie to rzeczywistość a rzeczywistość to nazwanie siebie iluzją" Sono
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz