Pani Śpioszek od ponad tygodnia bierze nowe leki. Rytm jej dnia znowu wyznaczają starannie dobrane przez Wsiowego Mędrca dawki. Wieczorem cukierek na sen, rano pastylka na pobudzenie. W międzyczasie coś przeciw halucynacjom i lękom. Tak, Pani Żołnierz ostatnio daje w dupę. Spokój i stabilizacja za którą płaci okazała się pozorna i papierowa. Zidiociała idiotka. Za kilka tygodni i tak o wszystkim zapomni, dziurawy i zamroczony mózg nie pomaga. Kiedy wieczorem mgła nieco opada Pani Śpioszek uświadamia sobie własne straty, rozmyśla o swoich żalach i zakazuje sercu boleć.
Niebo staje się czerwone a Pani Śpioszek cierpi przez bolącego zęba.
Niebo staje się czerwone a Pani Śpioszek cierpi przez bolącego zęba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz