niedziela, 5 czerwca 2011

Rybki, Stawiki i TymPodobne

W pewnym małym kraju, w pewnej małej wiosce pewien mały człowiek miał mały staw. Staw był zanieczyszczony, woda mętna i śmierdząca. Lecz wbrew wszystkiemu w stawie żyły ryby. Codziennie rano mieszkający w pobliżu Rolnik szedł nad staw, nałowić ryb, które jego żona mogłaby przyrządzić na obiad. Ryby znając przyzwyczajenia Rolnika przezornie wypływały na środek stawu, bojąc się wędki jak ognia. Lecz jedna z rybek miała inne plany. Nie zwracając na siebie uwagi, podpłynęła do brzegu i czym prędzej złapała haczyk. Rolnik, wyciągnął rybę na brzeg, widząc jednak, że jest zwyczajną płotką, delikatnie wyplątał haczyk z jej gardła i wrzucił ją do stawu, po czym ponownie zarzucił wędkę. Jednak rybka nie poddała się i ponownie chwyciła za haczyk. Kiedy rolnik spostrzegł, że ponownie złowił tę samą płotkę popatrzył na rybkę zamyślonym wzrokiem i spytał:
-Dlaczego wracasz? Chcesz wylądować martwa na moim talerzu? - Rolnik nie spodziewał się odpowiedzi, lecz rybka popatrzyła mu prosto w oczy i twardym głosem powiedziała:
-Żywa czy martwa......postanowiłam ze sobą skończyć. Ale sama mogłabym nie dać rady......Zabij mnie, Rolniku! Zabij! I nie patrz na mnie takim wzrokiem......czyż nie przeraża cię mój głos pełen ból? - Jedyne co zszokowany Rolnik był w stanie wychrypieć do Rybki było pytanie 'dlaczego?'
-Ponieważ nie potrzebuję nikogo. Jestem sama.







inspiracja: Yen-J - 不是這樣就不孤獨(It wont be lonley like this) <Pani Śpioszek jest pełna meeega paradoksów. Sądzi, iż Yen-J byłby zdegustowany jej zachowaniem.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz